Decyzja o utylizacji rzadko zapada od razu. Najpierw towar czeka na lepszy sezon, potem na promocję, potem na wolne miejsce w magazynie. Utylizacja pojawia się jako rozwiązanie ostatnie, kiedy trzymanie zapasu przestało mieć sens. Warto jednak zauważyć rzecz oczywistą, która w tym momencie zwykle umyka: utylizacja to kolejny wydatek, a nie odzyskanie czegokolwiek.
Utylizacja jest kosztem po obu stronach
Płacisz za odbiór i przetworzenie, płacisz za pracę ludzi, którzy towar przygotują, i tracisz to, co za ten towar można było jeszcze uzyskać. Dochodzi do tego koszt, którego nie widać w zestawieniu: wizerunek. Niszczenie pełnowartościowego towaru jest dziś tematem publicznym i regulacyjnym, a nie wewnętrzną sprawą magazynu.
Regulacje idą w jedną stronę
W Polsce nie ma zakazu niszczenia niesprzedanych towarów, ale kierunek zmian w Unii Europejskiej jest jednoznaczny. We Francji obowiązuje zakaz niszczenia niesprzedanych produktów nieżywnościowych, z pierwszeństwem dla ponownego użycia. Na poziomie unijnym zakaz niszczenia niesprzedanej odzieży, obuwia i akcesoriów objął w tym roku duże przedsiębiorstwa, a w kolejnych latach obejmie mniejsze. Jeśli sprzedajesz na rynki zachodnie albo dopiero planujesz to robić, ta zmiana dotyczy Cię wcześniej, niż wynikałoby z samych przepisów krajowych.
Kiedy sprzedaż nadal jest możliwa
Nabywcę hurtowego znajduje towar sprawny i legalnie dopuszczony do obrotu, nawet jeśli w Twoim kanale sprzedaży wyczerpał już potencjał. Typowe przypadki to końcówki kolekcji, towar po zmianie asortymentu, nadprodukcja, zapas z zamkniętej lokalizacji, zwroty konsumenckie w oryginalnych opakowaniach oraz partie z uszkodzonym opakowaniem zbiorczym przy nienaruszonym produkcie.
Utylizacja pozostaje właściwą drogą tam, gdzie towar jest wadliwy, wycofany z rynku ze względów bezpieczeństwa, przeterminowany albo objęty zobowiązaniem umownym wykluczającym dalszy obrót. Tej granicy nie warto naciągać - wprowadzenie do obrotu towaru, który nie powinien tam trafić, kosztuje więcej niż utylizacja.
Pytanie nie brzmi „utylizować czy trzymać”. Brzmi: czy ten towar ma jeszcze nabywcę poza moim kanałem sprzedaży.
Kontrola kanału, czyli największa obawa
Najczęstszy powód, dla którego firmy wybierają zniszczenie zamiast sprzedaży, nie jest finansowy. Chodzi o obawę, że towar wróci obok głównego kanału i popsuje ceny albo wizerunek marki. To ryzyko da się ograniczyć umownie: ustaleniem rynku docelowego, zakazem odsprzedaży we wskazanych kanałach, usunięciem oznaczeń marki przed dalszym obrotem albo przepakowaniem partii. Warunek jest jeden - te ustalenia muszą znaleźć się w umowie, a nie w rozmowie.
Dokumentacja i rozliczenie
Niezależnie od wybranej drogi decyzja musi zostawić ślad. Przy utylizacji jest to protokół z opisem towaru, przyczyną i potwierdzeniem od podmiotu przyjmującego odpad. Przy sprzedaży - faktura z opisem partii zgodnym z jej rzeczywistym stanem oraz dokument potwierdzający wydanie towaru. Skutki podatkowe obu ścieżek różnią się i zależą od okoliczności, w jakich towar stracił przydatność, dlatego konkretne rozliczenie potwierdź z własną księgowością, zanim podejmiesz decyzję.
Jak przygotować partię do wyceny
- Zestawienie zawartości: kategorie, liczba sztuk, stan i sposób spakowania
- Zdjęcia rzeczywistej partii, nie zdjęcia katalogowe produktów
- Informacja o pochodzeniu towaru i o tym, czy partia była już przebierana
- Warunki odbioru: miejsce, dostępność rampy, godziny, sposób załadunku
- Ograniczenia, które mają obowiązywać kupującego - rynek, kanał, oznaczenia marki
- Termin, w którym miejsce w magazynie musi zostać zwolnione
Zanim podpiszesz zlecenie utylizacji, zapytaj o wycenę partii. Najgorszy możliwy wynik to informacja, że tym towarem nikt nie jest zainteresowany - i wtedy nadal masz dokładnie tę samą opcję co wcześniej, tylko z pewnością, że nic nie zostało wyrzucone przedwcześnie.
